-
Zawartość
1 343 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Zawartość dodana przez Dacik
-
No właśnie.. spodziewałem się mniejszej liczby zębów...
-
łeeee... o to tyle zamieszania? Jestem zawiedziony... ;(
-
No właśnie ja też nie.. Iwan miał to szczęście...
-
Może... możliwe też, że np. nieświadomie zrobiłeś błąd w innym miejscu... czasami tak jest, że mówisz, mówisz i zdarzają się takie głupie wpadki...
-
Kiedy dziś rano słońce budziło naszego bohatera łypiąc swym perfidnym okiem na jego twarz nie wiedział jeszcze, jak dramatycznych wydarzeń będzie świadkiem oraz uczestnikiem... Jak codzień przed śniadaniem szybkim kopnięciem uruchomił komputer i zapodał się na Gadu-Gadu. A tam - tłum nieznajomych lgnie do niego poprzez konferencję, którą założył jakis wariat... - Chalieru... co to sie bydzie dzioło - pogrążył się w zadumie... Po powrocie z leśniczówki, do której zwykł uczęszczać zaraz po spożyciu należnego mu porannego posiłku zwanego w narodzie śniadaniem, wyszedł jak zwykle na dwór. Pod topolą, na wsód od brzozy i 10 metrów od klonui, spotkał strażaka z pobliskiej remizy. Pot na jego czole i niedbale założony kask wskazywał na to, że niezwykle się spieszył. - Chalieru... - pomyślał i zapytał - dokąd to tak spieszno Mietku? - zwrócił się po imieniu, gdyż strażak Mietek miał wypisane swoje imie na zakrwawionej naszyfce znajdującej sie na jego piersi. Mietek odpowiedział: - eee... no bo.. to ten... i zakrztusil się nagle kawalkiem kory zerwanej porannym wiatrem z młodego dębu. A dąb, choć młody, potrafił dać się we znaki niejednemu konsumentowi jego kory. Marcin wykazał się bystrością i postanowił pomóc krztuszącemu się koledze. Zgrabnie podskoczył i uderzył go mocno wielką, typową dla drwala dłonią w plecy... Jako, że tym samym złamał strażakowi kark, uznał za stosowne oddalić się i poszedł do chatki, zajmowanej przez jego rówieśniczkę Zytę, która w tym czasie zajmowała się drapaniem. Sytuacja, w jakiej ją zastał w żaden sposób go nie zaskoczyła. Zyta bowiem bardzo lubiła naleśniki i właśnie zeskrobywała z patelni przypalony tłuszcz, bo nie miała kostek do zmywarki Calgon Power Perls ze skrzydełkami.Połamany strażak z mniejszym już zapałem wskoczył do chatki aby w końcu poinformować, że Słowacki wielkim poetą był.
-
Kiedy dziś rano słońce budziło naszego bohatera łypiąc swym perfidnym okiem na jego twarz nie wiedział jeszcze, jak dramatycznych wydarzeń będzie świadkiem oraz uczestnikiem... Jak codzień przed śniadaniem szybkim kopnięciem uruchomił komputer i zapodał się na Gadu-Gadu. A tam - tłum nieznajomych lgnie do niego poprzez konferencję, którą założył jakis wariat... - Chalieru... co to sie bydzie dzioło - pogrążył się w zadumie... Po powrocie z leśniczówki, do której zwykł uczęszczać zaraz po spożyciu należnego mu porannego posiłku zwanego w narodzie śniadaniem, wyszedł jak zwykle na dwór. Pod topolą, na wsód od brzozy i 10 metrów od klonui, spotkał strażaka z pobliskiej remizy. Pot na jego czole i niedbale założony kask wskazywał na to, że niezwykle się spieszył. - Chalieru... - pomyślał i zapytał - dokąd to tak spieszno Mietku? - zwrócił się po imieniu, gdyż strażak Mietek miał wypisane swoje imie na zakrwawionej naszyfce znajdującej sie na jego piersi. Mietek odpowiedział: - eee... no bo.. to ten... i zakrztusil się nagle kawalkiem kory zerwanej porannym wiatrem z młodego dębu. A dąb, choć młody, potrafił dać się we znaki niejednemu konsumentowi jego kory. Marcin wykazał się bystrością i postanowił pomóc krztuszącemu się koledze. Zgrabnie podskoczył i uderzył go mocno wielką, typową dla drwala dłonią w plecy... Jako, że tym samym złamał strażakowi kark, uznał za stosowne oddalić się i poszedł do chatki, zajmowanej przez jego rówieśniczkę Zytę, która w tym czasie zajmowała się drapaniem. Sytuacja, w jakiej ją zastał w żaden sposób go nie zaskoczyła. Zyta bowiem bardzo lubiła naleśniki i właśnie zeskrobywała z patelni przypalony tłuszcz, bo nie miała kostek do zmywarki Calgon Power Perls ze skrzydełkami.
-
Kiedy dziś rano słońce budziło naszego bohatera łypiąc swym perfidnym okiem na jego twarz nie wiedział jeszcze, jak dramatycznych wydarzeń będzie świadkiem oraz uczestnikiem... Jak codzień przed śniadaniem szybkim kopnięciem uruchomił komputer i zapodał się na Gadu-Gadu. A tam - tłum nieznajomych lgnie do niego poprzez konferencję, którą założył jakis wariat... - Chalieru... co to sie bydzie dzioło - pogrążył się w zadumie... Po powrocie z leśniczówki, do której zwykł uczęszczać zaraz po spożyciu należnego mu porannego posiłku zwanego w narodzie śniadaniem, wyszedł jak zwykle na dwór. Pod topolą, na wsód od brzozy i 10 metrów od klonui, spotkał strażaka z pobliskiej remizy. Pot na jego czole i niedbale założony kask wskazywał na to, że niezwykle się spieszył. - Chalieru... - pomyślał i zapytał - dokąd to tak spieszno Mietku? - zwrócił się po imieniu, gdyż strażak Mietek miał wypisane swoje imie na zakrwawionej naszyfce znajdującej sie na jego piersi. Mietek odpowiedział: - eee... no bo.. to ten... i zakrztusil się nagle kawalkiem kory zerwanej porannym wiatrem z młodego dębu. A dąb, choć młody, potrafił dać się we znaki niejednemu konsumentowi jego kory. Marcin wykazał się bystrością i postanowił pomóc krztuszącemu się koledze. Zgrabnie podskoczył i uderzył go mocno wielką, typową dla drwala dłonią w plecy... Jako, że tym samym złamał strażakowi kark, uznał za stosowne oddalić się i poszedł do chatki, zajmowanej przez jego rówieśniczkę Zytę, która w tym czasie zajmowała się drapaniem. Sytuacja, w jakiej ją zastał w żaden sposób go nie zaskoczyła. Zyta bowiem bardzo lubiła
-
Kiedy dziś rano słońce budziło naszego bohatera łypiąc swym perfidnym okiem na jego twarz nie wiedział jeszcze, jak dramatycznych wydarzeń będzie świadkiem oraz uczestnikiem... Jak codzień przed śniadaniem szybkim kopnięciem uruchomił komputer i zapodał się na Gadu-Gadu. A tam - tłum nieznajomych lgnie do niego poprzez konferencję, którą założył jakis wariat... - Chalieru... co to sie bydzie dzioło - pogrążył się w zadumie... Po powrocie z leśniczówki, do której zwykł uczęszczać zaraz po spożyciu należnego mu porannego posiłku zwanego w narodzie śniadaniem, wyszedł jak zwykle na dwór. Pod topolą, na wsód od brzozy i 10 metrów od klonui, spotkał strażaka z pobliskiej remizy. Pot na jego czole i niedbale założony kask wskazywał na to, że niezwykle się spieszył. - Chalieru... - pomyślał i zapytał - dokąd to tak spieszno Mietku? - zwrócił się po imieniu, gdyż strażak Mietek miał wypisane swoje imie na zakrwawionej naszyfce znajdującej sie na jego piersi. Mietek odpowiedział: - eee... no bo.. to ten... i zakrztusil się nagle kawalkiem kory zerwanej porannym wiatrem z młodego dębu. A dąb, choć młody, potrafił dać się we znaki niejednemu konsumentowi jego kory // Darq.. zgadzam się co do limitów. Niech będzie jak mówisz. P.S. A Postów się nie edytuje!!
-
Qba.. nie przejmuj się tak. My się z siebie zawsze śmiejemy. Nie ma w tym nic złego, bo to są na prawdę tylko żarty. Poza tym... Geo sam się wypowie, to zrozumiesz
-
Posłuchaj utworów w wersjach koncertowych (płyta 'Live in Texas')... jak publika spiewa... wymiot!!
-
10) Wyślij sms o treści "HWDP" pod numer 997. Nagroda: przejazd radiowozem!
-
Tak... właśnie... Geo pokaż im <joke> P.S. Wyprzedzam możliwe skojarzenia.. nie chodziło mi o żadną z części ciała
-
// Trzymamy się prawa pierwszeństwa w myśl 'kto pierwszy...'// Kiedy dziś rano słońce budziło naszego bohatera łypiąc swym perfidnym okiem na jego twarz nie wiedział jeszcze, jak dramatycznych wydarzeń będzie świadkiem oraz uczestnikiem... Jak codzień przed śniadaniem szybkim kopnięciem uruchomił komputer i zapodał się na Gadu-Gadu. A tam - tłum nieznajomych lgnie do niego poprzez konferencję, którą założył jakis wariat... - Chalieru... co to sie bydzie dzioło - pogrążył się w zadumie... Po powrocie z leśniczówki, do której zwykł uczęszczać zaraz po spożyciu należnego mu porannego posiłku zwanego w narodzie śniadaniem, wyszedł jak zwykle na dwór. Pod topolą, na wsód od brzozy i 10 metrów od klonui, spotkał strażaka z pobliskiej remizy. Pot na jego czole i niedbale założony kask wskazywał na to, że niezwykle się spieszył. - Chalieru... - pomyślał i zapytał - dokąd to tak spieszno Mietku? - zwrócił się po imieniu, gdyż strażak Mietek miał wypisane swoje imie na zakrwawionej naszyfce znajdującej sie na jego piersi. Mietek odpowiedział: - eee... no bo.. to ten... // podobał mi się pomysł Darka (o to mi chodzi... historia poschizowana do reszty) //
-
Kiedy dziś rano słońce budziło naszego bohatera łypiąc swym perfidnym okiem na jego twarz nie wiedział jeszcze, jak dramatycznych wydarzeń będzie świadkiem oraz uczestnikiem... Jak codzień przed śniadaniem szybkim kopnięciem uruchomił komputer i zapodał się na Gadu-Gadu. A tam - tłum nieznajomych lgnie do niego poprzez konferencję, którą założył jakis wariat... - Chalieru... co to sie bydzie dzioło - pogrążył się w zadumie... Po powrocie z leśniczówki, do której zwykł uczęszczać zaraz po spożyciu należnego mu porannego posiłku zwanego w narodzie śniadaniem, wyszedł jak zwykle na dwór. Pod topolą, na wsód od brzozy i 10 metrów od klonui, spotkał strażaka z pobliskiej remizy. Pot na jego czole i niedbale założony kask wskazywał na to, że niezwykle się spieszył. - Chalieru... - pomyślał i zapytał - dokąd to tak spieszno Mietku? - zwrócił się po imieniu, gdyż strażak Mietek...
-
Kiedy dziś rano słońce budziło naszego bohatera łypiąc swym perfidnym okiem na jego twarz nie wiedział jeszcze, jak dramatycznych wydarzeń będzie świadkiem oraz uczestnikiem... Jak codzień przed śniadaniem szybkim kopnięciem uruchomił komputer i zapodał się na Gadu-Gadu. A tam - tłum nieznajomych lgnie do niego poprzez konferencję, którą założył jakis wariat... - Chalieru... co to sie bydzie dzioło - pogrążył się w zadumie... Po powrocie z leśniczówki, do której zwykł uczęszczać zaraz po spożyciu należnego mu porannego posiłku zwanego w narodzie śniadaniem //uważam, że powinniśmy jednak pisać po całym zdaniu, ale ok... jestem otwarty na propozycje. Piszcie jak chcecie, ale też nie rozpisujcie się przesadnie.//
-
Kiedy dziś rano słońce budziło naszego bohatera łypiąc swym perfidnym okiem na jego twarz nie wiedział jeszcze, jak dramatycznych wydarzeń będzie świadkiem oraz uczestnikiem... Jak codzień przed śniadaniem szybkim kopnięciem uruchomił komputer i zapodał się na Gadu-Gadu. A tam - tłum nieznajomych lgnie do niego poprzez konferencję, którą założył jakis wariat... - Chalieru... co to sie bydzie dzioło - pogrążył się w zadumie...
-
Kiedy dziś rano słońce budziło naszego bohatera łypiąc swym perfidnym okiem na jego twarz nie wiedział jeszcze, jak dramatycznych wydarzeń będzie świadkiem oraz uczestnikiem...
-
Drodzy użytkownicy! Redakcja PC Centre doskonale zdaje sobie sprawę z niezwykłej kreatywności, jaką jesteście obdarzeni. Dlatego też mamy zaszczyt zaprosić Was do wspólnej zabawy. Polega ona na tworzeniu zupełnie wymyślonej przez nas historii. Każdy z nas dopisywać będzie kilka zdań do opowieści, którą pozwolę sobie rozpocząć. Jednak w każdej zabawie istnieją reguły. Nie inaczej jest tutaj: 1. Ilość zdań jest teoretycznie nieograniczona, jednak prosiłbym, aby nie przesadzać z objętością swoich części 2. Nie wolno edytować swoich postów. 3. Nie wolno dopisywać postów pod rząd. 4. Jeden użytkownik może dodać maksymalnie dwa posty w ciągu jednego dnia. 5. Wymagany odstęp pomiędzy postami jednego użytkownika (z uwzględnieniem 3 i 4 punktu niniejszego regulaminu) to 2 godziny. 6. W treści swojego posta należy wkleić dotychczasową całość napisanej już historii. 7. PC Centre zastrzega sobie prawo do edycji reguł gry w trakcie jej trwania. Zapraszam i w imieniu redakcji życzę miłej zabawy :!:
-
7) O nie.. ZUS nadal stoi... (Opis by Iwan po tuningu)
-
... ... ... wiecie co... ręce opadają
-
Troche mało aktualny może już ten wątek, ale dodam od siebie, że VideoStudio jest dobre, tam można zrobić wszystko.
-
Marudzisz Ja sobie na 90% zasłużyłem. Pojechali mi po języku (tak myślę)[i nie ma się co dziwić]. P.S. Jestem z siebie dumny P.S.2. Co do pisemnych... pewnie znowu zabłysnę i będę miał z 50%... ech...
-
2) Szkoła... To ludzie ludziom zgotowali ten los!! (by Dacik) 3) Towarzysz Gierek naszym wzorem! (also by Dacik)
-
Umiłowani bracia i siostry! Zapraszam do aktywnego udzielania się w tworzeniu serwisu PC Centre. Na łamach tego tematu publikujcie swoje pomysły odnośnie naszego (Waszego!) projektu! Osoby najbardziej kreatywne, których idee spotkają się z aprobatą zespołu redakcyjnego PC Centre zostaną nagrodzone! Czekają na Was konta pocztowe w domenie poczta.pccentre.pl Redakcja PC Centre