Nie wiem gdzie o tym napisać więc pisze tu. Wracam dziś ze szkoły z 4 kumplami (Aleta, Kajtek, Kołek i Rafał). Idzemy, gadamy, śmiejemy, użalamy się nad sprawdzianami i ogromną ilością nauki. Na naszej drodze spotkaliśmy grupkę przedszkolaków rzucających się workami z wodą, na luzaku przeszliśmy między nimi i idziemy dalej. Gdy byliśmy jakieś trzy metry od nich aleta powiedział -"patrz jakie cwaniaki, ledwo co z przedszkola wyszli a już cwaniakują". Jeden z nich to usłyszał i powiedział do reszty szajki -"Ej, chodźcie ich pogonimy!". Aleta odwrócił się i rzucił -"Weź młody nie wyjeżdżaj z takimi tekstami nawet". Chłopak został troszke z tyłu bo jak mówił to nie szedł. Sekunde później był już przed nami, odwracam się a tam nagina w moją 6 ziomków z workami pełnymi wody. Wszyscy zgodnie ruszyliśmy przed siebie zwiewając przed młodymi. Gonili nas przezs całe osiedle po czym jeden stwierdził że nie może się tak daleko oddalać od domu i że musi wracać. Wypas nie? Resztę drogi do domu się z tego śmialiśmy