Skocz do zawartości
Forum komputerowe PC Centre

Geo

Administratorzy
  • Zawartość

    3 705
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    5

Zawartość dodana przez Geo

  1. Geo

    Wicker Park....

    Thriller romantyczny - szczerze powiedziawszy, nawet nie słyszałem o takim gatunku A jeśli uda mi się gdzieś dorwać ten film, z pewnością go obejrzę Ostatnio staram się nadrabiać zaległości w dziedzinie filmów - jednym z ciekawszych, jakie ostatnio widziałem, była "Zielona mila". Hmm... "Ciekawszych" to nieodpowiednie słowo, gdyż film był doprawdy rewelacyjny; oceniłbym go na 10/10
  2. Raczej to nie przejdzie... :-P Ale o czymś ala "Awantura o kasę" można by pomyśleć - gdybyśmy zrobili jeszcze ładne koszulki, moglibyśmy zafundować sobie darmową kryptoreklamę
  3. Geo

    Coś sie stało z forum

    Problem został zażegnany, a polegał na ustawieniu zbyt szerokiego avatara.
  4. Nie :cry: Ale nie poddawajmy się, na pewno kiedyś się uda - jeśli nie wygrać w lotto, to może w jakimś teleturnieju
  5. Hehe... W celu sprawdzenia tego prblemu skorzystałem z dwóch kont testowych - jedngo starego i jednego założonego specjalnie na tę okazję... Obaj użytkownicy należeli wyłącznie do grupy PC Community (czyli nie mieli żadnych dodatkowych uprawnień). Problem opisany przez Damianosa nie wystąpił Być może winę za to ponosi przeglądarka. Możiwe także, że wystąpił drobny problem w bazie danych (zapisane są w niej ustawienia dotyczące wyświetlania poszczególych części menu). Mam nadzieję, ze podobne problemy się nie powtórzą...
  6. Ja tymbardziej P.S. A Czuchów City - SZE- to jedno z miejsc, w których toczy się akcja świetnego śląskiego filmu, którego tytułu nie pamiętam Niestety, 311 nie pokazali :cry: []
  7. Udał się więc ku Nagrodzie. Droga, choć kręta i wyboista nie sprawiła żadnej trudności Marcinowi. Po przebyciu długości półtora kilometra (no może całego tora) dotarł do domu Nagrody zwanego (nie wiedzieć czemu) Siedzibą. Nagroda Nobla okazała się niezwykle urodziwą niewiastą o przepięknych, anielskich wprost zwieraczach. Widać Nagroda Nobla należała to Towarzystwa Ffilomatów i Filaretów Zwieraczy Pospolitych, Publicznych i Prywatnych (w skrócie TFiFZPPiP). Zgodnie ze zwyczajem przywitał się najpierw z panem domu. Siedziba okazał się być wysokim i potężnie zbudowanym mężczyzną o nieproporcjonalnie dużej górnej szczęce, która ułatwiała mu... W głębi stała pewna dama, zapewne siostra Nagrody Nobla - Nagroda Jobla. Śpiewała tę oto piosnkę ludową: Kiedy ranne wstają zorze, Tobie jabłko, Tobie zboże. A gdy będziem doić krowy Niech Cię nawet prosię pozdrowii. Kiedy jednak zauważyła Marcina przerwała spiewanie. Siedziba chcąc uniknąć niezwykle niezręcznej sytuacji, jaką jest jeszcze bardziej niezręczna cisza zastąpił Nagrodę w roli wokalisy... jednak jedyną piosenką jaka przyszła mu do głowy był nowy utwór IchCzech pt. "Lewatywa nie jest zła" o następującym tekście: Gąski, gąski do domu! Boimy siebie. Czego? Wilka złego! A gdzie on jest? Za lasem! Co robi? Ostrzy zęby!! Marcin, chcąc przypodobać się Nagrodom i Siedzibie, wtrącił się, śpiewając piosenkę pod tytułem "Jedzie pociong s daleka", czym wywołał niemałą kosternację wśród pozostałych zebranych - Nagroda Jobla rozpłakała się, a Nagroda, Siedzibą zwany, wyszedł zaczerpnąć świeżego powietrza, tłumacząc się, że wychodzi na papierosa. Nasz bohater poczuł, że zrobił coś nie tak, jednak wciąż nie docierało do nich, że kształtki zgrzewane elektrooporowo są nagrzewane przez element grzejny umieszczony przy ich powierzchni łączenia, powodujący stopienie przylegającego materiału i zgrzanie powierzchni rury z kształtką. Jednak co się odwlecze, to wpadnie pod koła samochodu. Byleby ten był zaparkowany, bo inaczej może wydarzyć się coś złego. Bo jak mawiała babcia Siedziby, "raz nad wodą, raz pod wozem". Należy przytoczyć także inne starosłowiańskie przysłowie o wyraźnym nacechowaniu lingwistyczno-moralizatorskim: "Buu". Owo wyrażenie (przysłowie lingwistyczno-moralizatorskie) często dodawało Nagrodzie Jobla otuchy. Wtem, jak z bicza strzelił nadszedł Wieczór. Wieczór był małym, karłowatym murzynkiem. Wpadł do chatki, rozejrzał się dokoła... rozwarł paszczę (wydając przy tym dziwne dźwięki w stylu: Chrhrhrhr) i obnażył przed zgromadzonymi zębiska... wszystkie trzy... po czym zaprotestował przeciwko temu, że narrator niniejszej opowieści nazwał go "murzynkiem", podczas gdy on jest stuprocentowym afroamerykaninem (amerykaninkiem?). Wytrącony z równowagi narrator wsparł się na silnym ramieniu Siedziby, który właśnie, kaszląc astmatycznie, wrócił z podwórza i oznajmił: - Wczoraj wieczorem wypaliłem swojego ostatniego papierosa! Zapomniał jednak dodać, że ów papieros wykonany był z gumy kałczukowej. Bo przeicież narrator nie jest człowiek na tyle nieświatłym, aby palić papierosy wykonane ze stopu platyny i tytanu. Następnego dnia , jak zawsze 15 każdego miesiąca Czerwony Kapturek poszedł zanieść zakupy babci. I tu narrator odstawił kieliszek... pogrążył się w zadumie - Jaki Czerwony Kapturek do cholery? Powszechnie jednak wiadomo, że pod tym kryptonimem Marcin prowadził akcję uwolnienia Zyty z rąk szyickich rebeliantów. I faktycznie... Marcin z siatką pełną przeróżnych przydasioof takich jak guma HubaBuba, pasta BlendaMend-a i jajko UberaszungAj. Były to gadżety niezwykle przydatke, przy pomocy których można była uwolnić Zytę - i to w jakim stylu: tysiąckroć lepszym niż ten, w jakim zrobiłby to Jan RamBo. [Narrator, któremu właśnie wyszły (nie pytajcie skąd) bardzo nieskładne zdania bardzo przeprasza - chodziło mu o to, że Marcin udał się wkierunku południowo-zachodnim, aby uwolnić Zytę przy pomocy tubki pasty BlendaMend-a połączonej z UberaszungAjem przy pomocy gumy HubaBuba - przyp. Korekta] W każdym razie to było dawno. Marcin akcję prowadził jeszcze za Gierka zatem akcesoria jakimi dosponował były na ówczesne czasy technologicznymi nowinkami. Skupmy się jednak na teraźniejszości. A teraźniejszość wiązała się ze zbliżającymi się milowymi krokami wyborami prezydenckimi. Ponieważ Zyta nie chciała być członkinią Porozumienia Olbrzymów, postanowiła wziąć udział jako kandydatka niezrzeszona. Marcin - jako człowiek prawy i czystego serca - zakomunikował Zycie, że z całą miłością jaką ją darzy, odda na nią głos prawą nogą. Marcin słynął z tego, że jest człowiekiem słownym. Głosy, które oddawał prawą nogą zawsze przynosiły kandydatom zwycięstwo, głosować lewą nogą bał się sam jak ognia! Wszak zawodnik z niego jest lewonożny! Zyta mogła spać spokojnie, jednak wolała ślęczeć nad programem, a także kampanią wyborczą. Plan był prosty... - dokonać pełnej indoktrynacji społeczeństwa poprzez stosowanie ekstraordynardynarnej kuchni połaczonej z wysublimowanym smakiem ludzkiej degrengolady. Krótko mówiąc, zawiało grozą... A na drugim końcu kraju dziwni ludzie pisali na forum dziwne zdania nie mające sensu ale składajace sie z wyrazów, które wydawały im się ambitne. Owe zdania do bohaterzy trzeciego odcinka, do którego wprawiony Czytelnik przeniesie się niebawem...
  8. Niestety, nie wiele wniósł nowego... Ale miejmy nadzieję, że ktoś jeszcze podzieli się jakimś fajnym pomysłem, który można by zaadoptować
  9. Wygląda nieciekawie. Mimo że, z tego co dowiedziałem się na GG, problem już nie występuje, muszę to dokładnie sprawdzić. Gdyby ktoś miał podobny problem, proszę dać znać.
  10. Mi też się to nie zdarzyło. Mógłbyś bliżej opisać ten problem :?: I upewnij się, czy nie wyłączyłeś sobie np. wyświetlania newsów na stronie głównej [Moje PC Centre > Ustawienia strony > Liczba artykułów na stronie głównej (maks. 100)] P.S. Niebawem zostanie opublikowany pakiet poprawek do strony - jeśli błąd będzie się powtarzał, opisz go szerzej, bo trzeba będzie uwzględnić go w pracach
  11. Więc tak - z rozmowy przeprowadzonej via GG dowiedziałem się, że Mateusz ma router Sppedtouch 510. Niestety, strona producenta (Thomson - "polecam") nie zawiera żadnych opcjonalnych aplikacji. Musimy więc szukać u "konkurencji"... Chyba, że ktoś z Was wie, jak [rzy użyciu narzędzi dostępnych w Windowsie skonfigurować owo "cudo" - wprawdzie teraz nie mam Windowsa XP, sieci tymbardziej, ale niestety nie przypominam sobie, aby widział gdzieś opcje pozwalające na taką konfigurację.
  12. Hmm... To może przybliż to pokrótce i coś pokombinujemy
  13. Też jestem słaby w sprawach sieciowych, ale wydaje mi się, że w takim wypadku to router ma zewnętrzne IP i raczej nie da się zrobić, aby numer ten został przepisany na klienta (komputer w sieci).
  14. Ja nie mam komórki i, póki co, żyje, choć jej brak coraz bardziej mi doskwiera Czasem zdarzają się dni, że non stop ktoś do mnie dzwoni, a mnie nie ma w domu. No i potem mama, tata czy brat nie wiedzą ani kto, ani po co dzwonił. Co do kwestii dołączania różnych gadżetów - często są one bardzo kiepskie (np. aparaty cyfrowe), dlatego obstawałbym przy jakości a nie ilości... Mi wystarczy obszerna skrzynka kontaktowa, 2 fajne gry i może odtwarzacz MP3
  15. Udał się więc ku Nagrodzie. Droga, choć kręta i wyboista nie sprawiła żadnej trudności Marcinowi. Po przebyciu długości półtora kilometra (no może całego tora) dotarł do domu Nagrody zwanego (nie wiedzieć czemu) Siedzibą. Nagroda Nobla okazała się niezwykle urodziwą niewiastą o przepięknych, anielskich wprost zwieraczach. Widać Nagroda Nobla należała to Towarzystwa Ffilomatów i Filaretów Zwieraczy Pospolitych, Publicznych i Prywatnych (w skrócie TFiFZPPiP). Zgodnie ze zwyczajem przywitał się najpierw z panem domu. Siedziba okazał się być wysokim i potężnie zbudowanym mężczyzną o nieproporcjonalnie dużej górnej szczęce, która ułatwiała mu... W głębi stała pewna dama, zapewne siostra Nagrody Nobla - Nagroda Jobla. Śpiewała tę oto piosnkę ludową: Kiedy ranne wstają zorze, Tobie jabłko, Tobie zboże. A gdy będziem doić krowy Niech Cię nawet prosię pozdrowii. Kiedy jednak zauważyła Marcina przerwała spiewanie. Siedziba chcąc uniknąć niezwykle niezręcznej sytuacji, jaką jest jeszcze bardziej niezręczna cisza zastąpił Nagrodę w roli wokalisy... jednak jedyną piosenką jaka przyszła mu do głowy był nowy utwór IchCzech pt. "Lewatywa nie jest zła" o następującym tekście: Gąski, gąski do domu! Boimy siebie. Czego? Wilka złego! A gdzie on jest? Za lasem! Co robi? Ostrzy zęby!! Marcin, chcąc przypodobać się Nagrodom i Siedzibie, wtrącił się, śpiewając piosenkę pod tytułem "Jedzie pociong s daleka", czym wywołał niemałą kosternację wśród pozostałych zebranych - Nagroda Jobla rozpłakała się, a Nagroda, Siedzibą zwany, wyszedł zaczerpnąć świeżego powietrza, tłumacząc się, że wychodzi na papierosa. Nasz bohater poczuł, że zrobił coś nie tak, jednak wciąż nie docierało do nich, że kształtki zgrzewane elektrooporowo są nagrzewane przez element grzejny umieszczony przy ich powierzchni łączenia, powodujący stopienie przylegającego materiału i zgrzanie powierzchni rury z kształtką. Jednak co się odwlecze, to wpadnie pod koła samochodu. Byleby ten był zaparkowany, bo inaczej może wydarzyć się coś złego. Bo jak mawiała babcia Siedziby, "raz nad wodą, raz pod wozem". Należy przytoczyć także inne starosłowiańskie przysłowie o wyraźnym nacechowaniu lingwistyczno-moralizatorskim: "Buu". Owo wyrażenie (przysłowie lingwistyczno-moralizatorskie) często dodawało Nagrodzie Jobla otuchy. Wtem, jak z bicza strzelił nadszedł Wieczór. Wieczór był małym, karłowatym murzynkiem. Wpadł do chatki, rozejrzał się dokoła... rozwarł paszczę (wydając przy tym dziwne dźwięki w stylu: Chrhrhrhr) i obnażył przed zgromadzonymi zębiska... wszystkie trzy... po czym zaprotestował przeciwko temu, że narrator niniejszej opowieści nazwał go "murzynkiem", podczas gdy on jest stuprocentowym afroamerykaninem (amerykaninkiem?). Wytrącony z równowagi narrator wsparł się na silnym ramieniu Siedziby, który właśnie, kaszląc astmatycznie, wrócił z podwórza i oznajmił: - Wczoraj wieczorem wypaliłem swojego ostatniego papierosa! Zapomniał jednak dodać, że ów papieros wykonany był z gumy kałczukowej. Bo przeicież narrator nie jest człowiek na tyle nieświatłym, aby palić papierosy wykonane ze stopu platyny i tytanu. Następnego dnia , jak zawsze 15 każdego miesiąca Czerwony Kapturek poszedł zanieść zakupy babci. I tu narrator odstawił kieliszek... pogrążył się w zadumie - Jaki Czerwony Kapturek do cholery? Powszechnie jednak wiadomo, że pod tym kryptonimem Marcin prowadził akcję uwolnienia Zyty z rąk szyickich rebeliantów. I faktycznie... Marcin z siatką pełną przeróżnych przydasioof takich jak guma HubaBuba, pasta BlendaMend-a i jajko UberaszungAj. Były to gadżety niezwykle przydatke, przy pomocy których można była uwolnić Zytę - i to w jakim stylu: tysiąckroć lepszym niż ten, w jakim zrobiłby to Jan RamBo. [Narrator, któremu właśnie wyszły (nie pytajcie skąd) bardzo nieskładne zdania bardzo przeprasza - chodziło mu o to, że Marcin udał się wkierunku południowo-zachodnim, aby uwolnić Zytę przy pomocy tubki pasty BlendaMend-a połączonej z UberaszungAjem przy pomocy gumy HubaBuba - przyp. Korekta] W każdym razie to było dawno. Marcin akcję prowadził jeszcze za Gierka zatem akcesoria jakimi dosponował były na ówczesne czasy technologicznymi nowinkami. Skupmy się jednak na teraźniejszości. A teraźniejszość wiązała się ze zbliżającymi się milowymi krokami wyborami prezydenckimi. Ponieważ Zyta nie chciała być członkinią Porozumienia Olbrzymów, postanowiła wziąć udział jako kandydatka niezrzeszona. Marcin - jako człowiek prawy i czystego serca - zakomunikował Zycie, że z całą miłością jaką ją darzy, odda na nią głos prawą nogą. Marcin słynął z tego, że jest człowiekiem słownym. Głosy, które oddawał prawą nogą zawsze przynosiły kandydatom zwycięstwo, głosować lewą nogą bał się sam jak ognia! Wszak zawodnik z niego jest lewonożny! Zyta mogła spać spokojnie, jednak wolała ślęczeć nad programem, a także kampanią wyborczą. Plan był prosty... - dokonać pełnej indoktrynacji społeczeństwa poprzez stosowanie ekstraordynardynarnej kuchni połaczonej z wysublimowanym smakiem ludzkiej degrengolady. Krótko mówiąc, zawiało grozą...
  16. Geo

    A pro po konkursu na PCC

    "Plotka" to naprawdę fajny film. Z francuskich komedii bardzo poodbał mi się także "Skrzydełko czy nóżka" (nawet lepszy od "Plotki") Jednak i tak nie ma nic lepszego niż "Jaś Fasola", "Allo, Allo" czy "Co ludzie powiedzą?" (brytyjskie komedie).
  17. To musimy dziś posłać Najwyżej wpisze się to w koszty
  18. Udał się więc ku Nagrodzie. Droga, choć kręta i wyboista nie sprawiła żadnej trudności Marcinowi. Po przebyciu długości półtora kilometra (no może całego tora) dotarł do domu Nagrody zwanego (nie wiedzieć czemu) Siedzibą. Nagroda Nobla okazała się niezwykle urodziwą niewiastą o przepięknych, anielskich wprost zwieraczach. Widać Nagroda Nobla należała to Towarzystwa Ffilomatów i Filaretów Zwieraczy Pospolitych, Publicznych i Prywatnych (w skrócie TFiFZPPiP). Zgodnie ze zwyczajem przywitał się najpierw z panem domu. Siedziba okazał się być wysokim i potężnie zbudowanym mężczyzną o nieproporcjonalnie dużej górnej szczęce, która ułatwiała mu... W głębi stała pewna dama, zapewne siostra Nagrody Nobla - Nagroda Jobla. Śpiewała tę oto piosnkę ludową: Kiedy ranne wstają zorze, Tobie jabłko, Tobie zboże. A gdy będziem doić krowy Niech Cię nawet prosię pozdrowii. Kiedy jednak zauważyła Marcina przerwała spiewanie. Siedziba chcąc uniknąć niezwykle niezręcznej sytuacji, jaką jest jeszcze bardziej niezręczna cisza zastąpił Nagrodę w roli wokalisy... jednak jedyną piosenką jaka przyszła mu do głowy był nowy utwór IchCzech pt. "Lewatywa nie jest zła" o następującym tekście: Gąski, gąski do domu! Boimy siebie. Czego? Wilka złego! A gdzie on jest? Za lasem! Co robi? Ostrzy zęby!! Marcin, chcąc przypodobać się Nagrodom i Siedzibie, wtrącił się, śpiewając piosenkę pod tytułem "Jedzie pociong s daleka", czym wywołał niemałą kosternację wśród pozostałych zebranych - Nagroda Jobla rozpłakała się, a Nagroda, Siedzibą zwany, wyszedł zaczerpnąć świeżego powietrza, tłumacząc się, że wychodzi na papierosa. Nasz bohater poczuł, że zrobił coś nie tak, jednak wciąż nie docierało do nich, że kształtki zgrzewane elektrooporowo są nagrzewane przez element grzejny umieszczony przy ich powierzchni łączenia, powodujący stopienie przylegającego materiału i zgrzanie powierzchni rury z kształtką. Jednak co się odwlecze, to wpadnie pod koła samochodu. Byleby ten był zaparkowany, bo inaczej może wydarzyć się coś złego. Bo jak mawiała babcia Siedziby, "raz nad wodą, raz pod wozem". Należy przytoczyć także inne starosłowiańskie przysłowie o wyraźnym nacechowaniu lingwistyczno-moralizatorskim: "Buu". Owo wyrażenie (przysłowie lingwistyczno-moralizatorskie) często dodawało Nagrodzie Jobla otuchy. Wtem, jak z bicza strzelił nadszedł Wieczór. Wieczór był małym, karłowatym murzynkiem. Wpadł do chatki, rozejrzał się dokoła... rozwarł paszczę (wydając przy tym dziwne dźwięki w stylu: Chrhrhrhr) i obnażył przed zgromadzonymi zębiska... wszystkie trzy... po czym zaprotestował przeciwko temu, że narrator niniejszej opowieści nazwał go "murzynkiem", podczas gdy on jest stuprocentowym afroamerykaninem (amerykaninkiem?). Wytrącony z równowagi narrator wsparł się na silnym ramieniu Siedziby, który właśnie, kaszląc astmatycznie, wrócił z podwórza i oznajmił: - Wczoraj wieczorem wypaliłem swojego ostatniego papierosa! Zapomniał jednak dodać, że ów papieros wykonany był z gumy kałczukowej. Bo przeicież narrator nie jest człowiek na tyle nieświatłym, aby palić papierosy wykonane ze stopu platyny i tytanu. Następnego dnia , jak zawsze 15 każdego miesiąca Czerwony Kapturek poszedł zanieść zakupy babci. I tu narrator odstawił kieliszek... pogrążył się w zadumie - Jaki Czerwony Kapturek do cholery? Powszechnie jednak wiadomo, że pod tym kryptonimem Marcin prowadził akcję uwolnienia Zyty z rąk szyickich rebeliantów. I faktycznie... Marcin z siatką pełną przeróżnych przydasioof takich jak guma HubaBuba, pasta BlendaMend-a i jajko UberaszungAj. Były to gadżety niezwykle przydatke, przy pomocy których można była uwolnić Zytę - i to w jakim stylu: tysiąckroć lepszym niż ten, w jakim zrobiłby to Jan RamBo. [Narrator, któremu właśnie wyszły (nie pytajcie skąd) bardzo nieskładne zdania bardzo przeprasza - chodziło mu o to, że Marcin udał się wkierunku południowo-zachodnim, aby uwolnić Zytę przy pomocy tubki pasty BlendaMend-a połączonej z UberaszungAjem przy pomocy gumy HubaBuba - przyp. Korekta] W każdym razie to było dawno. Marcin akcję prowadził jeszcze za Gierka zatem akcesoria jakimi dosponował były na ówczesne czasy technologicznymi nowinkami. Skupmy się jednak na teraźniejszości. A teraźniejszość wiązała się ze zbliżającymi się milowymi krokami wyborami prezydenckimi. Ponieważ Zyta nie chciała być członkinią Porozumienia Olbrzymów, postanowiła wziąć udział jako kandydatka niezrzeszona. Marcin - jako człowiek prawy i czystego serca - zakomunikował Zycie, że z całą miłością jaką ją darzy, odda na nią głos prawą nogą.
  19. Geo

    Moje:)

    Mam nadzieję. Z resztą niebawem ruszy IGS (patrz - plan rozwoju PCC), gdzie mam nadzieję te zdjęcia się znajdą P.S. A dlaczego ten kolega nie uczesniczy nawet w dyskusji o swoich pracach
  20. Super :!: Chciałbym mieć coś takiego
  21. Niestety, wydawanie (niektórych) gier na PC dla większości producentów jest już nieopłacalne. Najlepiej widać to na przykładzie Japonii - zdecydowanie przeważają tam tytuły przeznaczone na platformy konsolowe. Podobnie zaczyna dziać się w USA, a także w Europie... Zawsze chodzi o pieniądze
  22. Wcale nie e. Poza tym, nie sposób nie marudzić w obliczu takiej tragedii
  23. Geo

    najlepsze teledyski

    Ha - widziałem rewelacyjny teledysk Yankovic - Al Amish Paradise - świetna parodia życia Amishów (nic do nich nie mam, żeby nie było ) z myzuką wziętą z Gangsta Paradise (czy jakoś tak - nigdy nie byłem dobry w tytułach i wykonawcach).
  24. Mi też się już znudziała. Poza tym jak nie miałem internetu, gracze urządzili sobie z moich planet "farmy" - straciłem całą flotę i duuuuuuuuuuuuuuuuużo surowców... Ale przynajmniej mam trochę więcej czasu na inne rzeczy (choć na tę grę nie poświęcałem zbyt wiele czasu).
  25. Wiem Samuelu P.S. Jaki ładny obrazek w podpisie
×
×
  • Dodaj nową pozycję...