Szanowni Państwo,
smuci i niepokoi mnie fakt " szarpania" i próby publicznego poniżania swoich Rodaków przez p. Borys. Mieszkam w Polsce i obserwuję uważnie "popisy" ww. Pani. Tu zapewniam Państwa, nie wierzą propagandzie środków masowego przekazu i intelektualiści polscy, z którymi mam kontakt rozmawiać, są bardzo zdegustowani tymi wystąpieniami. Jeszcze bardziej mnie dotyka fakt pomniejszania w prasie autorytetów Polaków z którymi miałem honor wsółpracować. Jeśli źle mówi się o p. Łuczniku, to pytam : " Gdzie jest Gawin i gdzie jest jego sumienie? Dla czego on "nabrał wody w usta" i pozwala jakiejś emocjonalnie "nieokiełzanej" Pani pomniejszać rolę tych wspaniałych ludzi ?". Niestety, nie odnajduję odpowiedzi na te pytania ...
Nikt na Kresach nie przysporzy sobie autorytetu uściskiem ręki Premiera czy Prezydenta RP, jeśli nie wykaże się miłością do kresowych ludzi. Warto o tym pamiętać!
Zyczę Państwu nawiązania wreszcie z Rządem RP dobrej pracy i porozumienia oraz pomyślności i wytrawałości w dążeniu do Prawdy.
Pozdrawiam serdecznie Wiktor Dmuchowski
Otwarty list do p. A. Borys:
Szanowna Pani,
chciałbym się ustosunkować wobec niezgrabnej /delikatnie mówiąc/ wypowiedzi Pani odnośnie języka, którym mówią moi Rodacy w Wołkowysku i moim rodzinnym Porozowie /ad VI Zjazd w Wołkowysku, 2005 r./:
Otóż, ten język, Szanowna Pani, pragnę Pani uświadomić - jeśli cokolwiek do Pani trafia - różni się od języka Pani- tchnieniem "omszałych" grobów powstańców, wyraża ducha prawdy i jest on ponad wszelką wątpliwość bardziej wartościowy, niż Pani łamana i mierna polszczyzna. Przydałoby się Pani odrobinę pokory, człowieczeństwa i kultury w stosunku chociażby do osób starszych, które nie z własnej winy mówią tak, jak mówią. Ale mówią DOBRZE i PRAWDZIWIE! Pamiętam słowa mojego ojca: "... wykształcenie nie zawsze prowadzi człowieka ku mądrości...". Tak jest w Pani przypadku!
Zaś odnośnie polskiego hymnu, to Pani nie może pamiętać, iż w roku 1990 /zakładając ZPB/ świadomie wybraliśmy sobie na nasz Hymn "Rotę".
I ostatnie:
Mówiąc, iż obecni na Zjeździe Wołkowyskim ludzie byli "zganiani" na siłę, powiem, że tak... ale tą siłą było ich serce i obawa przed utratą ZPB. Czuję, iż jest Pani zrozpaczona, bo grunt wali się Pani pod nogami, ale to nie powód, aby w głowie robił się zamęt i chaos. Lęk Pani jest złym kierunkowskazem.
Reasumując:
Pani uraziła Polaków na Białorusi, więc, należą się im publiczne PRZEPROSINY ze strony Pani.
Z poważaniem Wiktor Dmuchowski, współzałożyciel Związku Polaków na Białorusi, założyciel Oddziału ZPB w Mińsku /1989-1991/.