mkkot 0 Napisano 16 Wrzesień 2010 Zabawa raczej dla literatów i lubiących dużo czytać. Jeśli przeraża cię ilość tekstu w tym poście - w tył zwrot (a właściwie wstecz zwrot, no ale nieważne). Cały trik polega na tym, że opowiadanie zostanie przerwane w najciekawszym momencie - może ktoś wymyśli zakończenie? Albo nawet dalszy ciąg, może stworzymy tu coś godnego uwagi. Aha, mam prawa autorskie do publikacji, przynajmniej do początku. Licencja: http://creativecommons.org/licenses/by-nc-sa/3.0/pl/Creative Commons 3.0 Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne-Na tych samych warunkach Opowieść o Pięknej Nieznajomej Piękna Nieznajoma poczuła przez sen kroplę wody na policzku. Przeciągnęła się leniwie. Mrużąc oczy, rozpoczęła nieporadne poszukiwanie dziury w suficie, która to uraczyła ją niespodziewanym prysznicem. Szopa w której spała została niedbale zbita z desek pozostałych po rozbiorze obory, jednak szpiczasty dach, mający w założeniu zapobiec jej zawaleniu pod ciężarem śniegu oraz ceglasty komin wystający skośnie nieopodal szczytu dachu, nadawały jej wygląd całkiem przytulnej chatki. Pod kominem krył się kaflowy piec, zaś ściany były gęsto przetkane mchem i zaklajstrowane gliną. Do urządzeń domu należał jeszcze metalowy czajnik, kilka kubków, gliniany garnek oraz cztery wory z sianem służące za posłanie. Bliskość przyrody czyniła warunki bytowania zupełnie przyjemnymi latem, zaś bliskość pieca całkiem znośnymi zimą. Piękna Nieznajoma mieszkała tu jednak zaledwie od trzech tygodni, żywiąc się leśnymi owocami i drobnymi zwierzątkami – czy to zbyt powolnymi by uciekać, czy też złapanymi w niezbyt wymyślne wilcze doły. Miała szesnaście lat i uciekła z domu z powodu ojca, który widział interes w wydaniu jej za miejscowego herszta bandy. Ojciec dzierżył władzę w największej gospodzie przy głównym trakcie, ona zaś jako służąca wystawiona była na nieprzystojne amory różnych typów spod ciemnej gwiazdy. Nazywano ją Agatką, ponieważ jednak wszystkie służki nazywano wtedy Agatkami, uciekinierka postanowiła przybrać miano Pięknej Nieznajomej i w ten sposób umyśliła sobie przedstawiać się innym. Piękna Nieznajoma starła kroplę z policzka i zmrużywszy oczy, próbowała dostrzec szparę w deskach, pod którą zbierają się spadające krople. Widziała jak przez mgłę. Postanowiła sięgnąć po lampkę naftową, gdy wtem opierając się mocniej łokciem na posłaniu, poczuła że zapada się on w coś mokrego. Niech to! – pomyślała. W geście dezaprobaty zwiesiła głowę, wypuściła głośno powietrze przez nos i wstała, szukając lampy. Nie znalazłszy jej, wlepiła ponownie wzrok w sufit. Ze zdziwieniem odkryła, że sufitu nie ma i widzi niebo. Była noc, a jednak chmury pokrywające gęsto nieboskłon wyglądały jak rozjaśnione od góry, wręcz żarzyły się dziwnymi kombinacjami kolorów. Przebijając je wzrokiem stwierdziła ze zgrozą, że na firmamencie znajdują się przynajmniej trzy źródła światła. – O nie! – powiedziała cicho. – Przesilenie! – Słyszała wielokrotnie w gospodzie ojca różne fantastyczne historie, jak to półryba półczłowiek została wyrzucona na brzeg jeziora, że potrafiła mówić i żyła jeszcze dziesięć zachodów – skąd się wzięła? – Bóg raczy wiedzieć. Inni bajali o zielonych ognikach porywających nocą kozy z zagrody. Nie wierzyła w te bzdury. No, może wierzyła jako dziecko, ale wysyłana wielokrotnie przez ojca o różnych porach po wodę do pobliskiej studni, przekonała się na własnej skórze, że duchy nie istnieją i nie mogą być wymówką od spełnienia narzuconego obowiązku. Poza tym, gdy jej mama zmarła, wszyscy w gospodzie mówili o nadnaturalnych przyczynach jej zejścia, ale Piękna Nieznajoma wiedziała swoje. To ojciec podtruwał ją grzybami, tak że biedna mać widywała południce i upiory. Bladość jej wycieńczonego ciała i dwie dziurki na szyi, doprawione po śmierci rozpalonym rusztem, miały sugerować atak wysysającej krew strzygi. Wtedy właśnie postanowiła uciec. Piękna Nieznajoma rozejrzała się po chatce, ale chatki nie było. W miejscu wczorajszego posłania leżała skarpa, bogato porośnięta miękkim mchem. Dookoła niej wyrastały splecione ze sobą w wieniec mniszki lekarskie o silnie fioletowych końcówkach płatków, świecących w półmroku fosforyzującym światłem. Zmroziło ją. Całość przypominała miejsce składania ofiar. Co ona robiła w jego centrum? Myśli przerwało oświetlenie ołtarza i szelest liści. Nie, to żadne rytualne oświetlenie, po prostu chmury odsłoniły kawałek nieba – pomyślała trzeźwo. Spojrzała w górę. Na tle nieznanych, wyjątkowo jasno świecących gwiazdozbiorów zauważyła jeszcze jaśniejsze ciała niebieskie. Trzy księżyce! – wyrzekła cicho z zachwytem. Jeden z nich był okrągły z trzema pomarańczowymi pierścieniami dokoła, świecił intensywnie na wiśniowo, drugi miał kształt wrzecionowaty, rozchodził się z niego biały pył jakby ktoś uderzył w poduszkę, emitował zaś bladożółte światło. Trzeci, najmniejszy, najbardziej przypominał nasz swojski sierp, ale jego niewielki rozmiar na tle gwiazd oraz zupełny brak niebieskich plam na powierzchni wprowadzały poczucie obcości. Kompozycja barw wszystkich trzech księżyców utworzyła w atmosferze coś na kształt delikatnej mgiełki, jakby nieziemskiej zorzy. Nagle ni stąd, ni zowąd, światło wiśniowego księżyca przecięło się z blaskiem małego sierpa, ogniskując pomarańczowy, silnie skupiony promień. Zatrzymał się on na posłaniu Pięknej Nieznajomej, wyłuskując z ciemności każdy jego detal. Wtem blask przybrał na sile. Na gąbce mchu uwidoczniły się kropelki wody, które zaczęły unosić się w postaci pary wodnej. Mniszki lekarskie same odkręciły się z wieńca, zadzierając główki w górę i pulsując fioletowymi zakończeniami płatków. W mgnieniu oka, ku przerażeniu Pięknej Nieznajomej, całość stanęła w ogniu. ... Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi
Aser 1 Napisano 22 Lipiec 2011 (edytowane) ... to był piekielny krzyk Baal'a, który z czeluści swej otchłani dał znak rozpalając swe serce płomieniem pożądania skierowanym do Pięknej nieznajomej by po chwili eksplozja namiętności przybrała na wadze topiąc skórę dłoni pięknej nieznajomej którymi to starała się zakryć twarz. Kobieta upadła z trudem łapiąc oddech. Nastała cisza ogień zgasł. Baal widząc ogrom zniszczenia jaki dokonał wziął... zabrał się do obi po kilka deseczek i farbę. Doszedł do wniosku, że nie może patrzeć jaką krzywdę wyrządził swym uczuciem i postanowił wybudować nowy domek do tego kupić Kobicie jakąś fają furkę za te dłonie - pomyślał. Kiedy wszystko było ukończone i pięciopokojowy domek pomalowany na dziki róż stał gotowy piękna nieznajomy ocknęła się i nie mogła uwierzyć własnym oczom. Powiedziała "- kurde!!! jak Ja nienawidzę tego koloru" spoglądając z nienawiścią na Baal'a który stał przy nowym Lanosie z allegro za jedyne 4 tysie. Niewiele myśląc wzięła do ręki kawał dechy i przy......liła w łeb czerwonoskórego przybysza z otchłani czasu. Baal runął całym impetem na maskę pięknego auta rozwalając przy tym przednią szybę, a to doprowadziło piękną nieznajomą do ostatecznej formy furii, która zamieniła ją w wielkiego włochatego arbuza z mackami niczym u ośmiornicy. Baal widząc to wszystko zaczął w nerwach zdrapywać farbę z domku lecz było już za późno gdyż piękna arbuzica eksplodowała ze złości powodując tym samym gigantyczną falę uderzeniową przez którą biedny Baal, dom, i piękny samochód wyparowały niczym kropla wody z rozgrzanego czajnika. Minęło 5lat od tamtych wydarzeń, a w miejscu katastrofy emocjonalnych bojów powstał arbuzowy gaj, a nieopodal niego komis Daewoo i magazyn Obi. P.S. Fan Monty'iego ;-) Edytowane 22 Lipiec 2011 przez Aser Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi