Jak najbardziej zgadzam się z Imbisem, ale tylko jeśli chodzi o desperację i odwagę ludzi targających się na swe życie. Sam bardzo często myślę o samobójstwie. Już kilka razy próbowałem odebrać sobie życie, ale zawsze coś nie wychodziło... Sposobów na to jest naprawdę mnóstwo: można zażyć narkotyki bądź leki, spić się na śmierć, podciąć sobie żyły przy pomocy żyletki albo brzytwy, można doprowadzić do wypadku samochodowego, powiesić się... możnaby tak wyliczać bez końca. Wszystko zależy tylko i wyłącznie od fantazji i odwagi delikwenta. Osobiście nie polecam podcinania żył: boli,a i tak w kulminacyjnym momencie okaże się, że zabrakło Ci odwagi lub narzędzie było zbyt tępe - zostaje tylko blizna którą przychodzi kryć np. pod zegarkiem:(
Jeśli chodzi o sens tego czynu to myślę, że naprawdę zna go tylko samobójca. Większość ludzi posterzega samobójców jako tchórzów, którzy nie potrafili sprostać wymaganiom jakie stawia przed nimi społeczeństwo. Osobiście jednak rozumię tych ludzi: zazwyczak tracą oni poprostu sens życia i nie potrafią tak jak reszta ludzkości żyć marzeniami. KOCHANI OPTYMIŚCI: MARZENIAMI ŻYć NA DŁUŻSZ· METę SIę POPROSTU NIE DA!!!
Mnie od samobójstwa powstrzymuje jedynie wiara w Boga, ale nie wiem na jak długo jej jeszcze wystarczy...