Witam!
Pojawił mi się dość dziwny jak dla mnie problem z kompem. Otóż padła mi karta graficzna, za poźno sie skumałem, że to ona bo wtedy dało by sie ją jeszcze może odratować (wentylator przestawał chłodzić i sie biedaczyna poszła...). Treaz (na razie) mam pożyczoną od kumpla Riva TNT 64 MB. Co dziwne po jej podpięciu nie moge normalnie włączać kompa. Jeszcze wcześniej resetowane był Bios. I teraz jest tak...Jak włączam kompa pierwszy raz to nie odpala nic! Tak jakby nie wychodził wogóle sygnał z karty na monitor... Komp włącza sie dopiero gdy wyciągne na chwilę wtyczke z zasilania i włącze ją spowrotem. Wtedy komputer doznaje cudu i się włącza. I tak za kazdym razem. Nie moge go uruchomić ponownie bo wtedy też muszę wyciągnąć wtyczkę żeby zaskoczył. Dalej jest też taki trik, że procek zwolnił z 1,5 GHz na 906!!! I nie mogę go wogóle podkręcić! A najlepsze jest też to, że jak coś zmienie w Biosie i włączam go ponownie z zapisanymi zmianami to też muszę wyłączać z gniazka wtyczkę. Jeszcze napewno nie wypróbowałem wszystkich sposobów na podkręcenie procka! I mam jakieś dziwne obawy, że coś może być z płytą główną albo może z AGP. Jeżeli ktoś ma jakiś pomysł i coś mu przychodzi do głowy to niech coś napisze sensownego i jakiś dobry sposób na podkręcenie procka.
Taki mam komp:
Procesor: AMD Sempron 2200+ (1,5GHz)
Płyta główna: Epox 8K9A71 chipset KT400A, Socket 462 w/ 333MHz FSB, AGP 8x, ATA - 133, 8237 AGP set.
Twardziel: Maxtor 80GB
Pamięć:256 MB PC400 Kingston+ 512 MB PC400 GoodRam
Karta Graficzna: GeForce 5200 128 MB + TV (była taka) teraz Riva TNT 64MB
chyba tyle z najważniejszych! Proszę o szybką odpowiedź!! Wkurza mnie to wszystko a muszę pisać licencjata!