Skocz do zawartości
Forum komputerowe PC Centre

siwyAK - Blind Observer

  • wpisów
    6
  • komentarzy
    6
  • wyświetleń
    142 000

TOP 20 – najlepsze gry w jakie dane mi było zagrać cz. 3

siwyAK

80 wyświetleń

No więc nadeszła ta wiekopomna chwili, że sam stwierdziłem, że skoro rozpocząłem ten cykl, to należałoby by go wreszcie jakoś pociągnąć dalej. Było Mario, były Tanki, a dzisiaj zajmę się grą, która nie jest aż tak "stara". Blizzard Wam coś mówi zapewne? Starcraft także? No więc właśnie chodzi o Starcrafta, RTS-a, który wpłynął na moje postrzeganie gier strategicznych i pozwolił mi zanurzyć się w tym gatunku (który jednak ostatnio bardzo mocno zaniedbuję).

Czym się w ogóle ten Starcraft wyróżniał i dlaczego w ogóle na niego spojrzałem? Był czas, że zamiast prawdziwej maszyny, posiadałem PC, któremu bliżej było do złomu niż prawdziwego komputera. Paradoksalnie była to zaleta, bo gdyby nie to, nigdy bym Starcrafta nie uruchomił. W tamtym czasie przy wyborze gry (odmiennie niż w chwili obecnej) musiałem patrzeć na jej wymagania i traf chciał, że jedyną grą wystawioną w sklepie, która w ogóle mogłaby mi ruszyć był właśnie RTS Blizzarda.

starcraft.png

 

Gra już od pierwszej chwili mnie oczarowała – świetnie prezentowały się przerywniki filmowe oraz cinematic wprowadzający do gry. Także animowane menu było dla mnie bardzo atrakcyjne. Gdy natomiast wreszcie uruchomiłem kampanię Terran mojemu szczęściu nie było końca. Choć niewiele rozumiałem z tego, o co w ogóle w tym wszystkim chodzi, totalnie nie znałem i nie ogarniałem mechaniki rozgrywki, to jednak zatraciłem się w tej grze. Wpływ na to miało przede wszystkim niedoścignione według mnie do tej pory zróżnicowanie stron konfliktu. Całkowicie inaczej wyglądała walka Terranami, Zergami oraz Protosami, przy czym wszędzie był zachowany potrzebny balans. Gra posiadała bardzo dobry samouczek przez co ja, jako totalny newbie, bez stresu mogłem przyzwyczaić się do gry i sprawiała mi ona radość.

Wielu ludzi pamięta SC za świetny multiplayer – nie sposób się z tym nie zgodzić, choć problemem były umiejętności graczy, z którymi się grało. Matchmaking po prostu zawodził, przez co często losowało mi ludzi-botów, z którymi nawet gdybym stał na uszach nie byłbym w stanie wygrać. Dlatego zawsze wolałem skirimsh, boty wcale nie były takie złe jak mogłoby się wydawać, choć oczywiście człowieka nie były w stanie zastąpić.

Dlaczego jednak SC a nie SC2? Otóż SC2 pomimo tego, że jest grą świetną jest po prostu odtwórczy. To w sumie też jego największa zaleta, ale nie wywołuje on u mnie opadu szczęki jak właśnie stary dobry Starcraft. Przy RTS-ie Blizzarda spędziłem chyba najwięcej godzin jeśli bierzemy pod uwagę wszystkie strategie – nawet świetne SimCity 3000 i Anno 1602 nie mogą się z nim mierzyć (a to gry bardziej ekonomiczne, więc i więcej czasu zajmuje pojedyncza rozgrywka).

Za co zapamiętam SC? Przede wszystkim za Jima Raynora i Sarę Kerrigan; za przecudowną rasę Protosów, od których wręcz bije potęga; za rushe Zerglingami oraz dzielne panny medyczki (wprowadzone w dodatku Blood War), które tak pięknie wspomagały naszych marines, ale też pięknie ginęły pozostawiając rzekę krwi.



0 komentarzy


Rekomendowane komentarze

Brak komentarzy do wyświetlenia

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×