Skocz do zawartości
Forum komputerowe PC Centre
Cat In A Bag

Krótka historia przoblemu z kartą graficzną

Rekomendowane odpowiedzi

Jakieś pół roku temu kupiłem nową kartę graficzną. Jako, że mam starszą płytę główną z AGPx8 zmuszony byłem kupić GF 6800, ale to w zasadzie nie jest tematem mojego posta. Jakieś półtora tygodnia temu coś zaczęło się sypać... Komputer zawieszał się, albo w ogóle wyłączał mi się obraz, a przy próbie restartu PC-speaker informował o problemie z kartą graficzną (zanim zaskoczył i ruszył musiałem go restartować nieraz kilkanaście razy), ale ponieważ ogólnie komputer normalnie uruchamiał się i działał moje podejrzenie padło na zasilacz, albo na nieco bardziej trywialne przegrzewanie się blaszaka. Jako, że zasiłkę miałem zmienić już od dłuższego czasu (350 W codegenu jakby na to nie patrzeć to straszny szajs) popędziłem do sklepu i kupiłem 450 W be quiet-a, a do tego duży wentylator na boczny panel, żeby zrobić wszystko już tip top. Tym razem podpinając grafikę wykorzystałem wbudowany w zasilacz przewód PCIe zamiast przejściówki od karty (którą, co za chwilę będzie ważne dla całej opowieści zostawiłem przy codegenie).

Komp jak się łatwo domyśleć nadal fiksował więc wykręciłem grafikę, wrzuciłem poprzednią kartę (GF 4200Ti), żeby upewnić się, że winna nie jest płyta główna (naturalnie teraz działało). Następnego dnia zapakowałem jak się wydawało wszystko do pudełka i zawiozłem do sklepu. Miałem lekkie obawy czy nie będzie truł o dowód zakupu, który spryciarz wydrukował na światłoczułym papierze, a ja się połapałem, że coś jest nie tak jak już go nie było widać (choć naturalnie skaner i dobry program do obróbki obrazu pozwoliły mi go odzyskać). Na miejscu okazało się, że nie przywiozłem tej przejściówki, napomknąłem o zmianie zasilacza i o tym, że musiałem ją zostawić przy starym, i że dowiozę mu ją jeśli jest konieczna do przyjęcia do serwisu. Naturalnie do serwisu karty jeszcze nie przyjął, powiedział, że jak wszystko będzie to dopiero ją weźmie. No dobra jak mus, to mus następnego dnia zapakowałem już wszystko i pognałem znowu do kolesia.

Na miejscu gościu zapytał się mnie czym zasilałem kartę jeżeli przejściówka została przy starym zasilaczu (ale skubaniec pamiętliwy...). No to mu mówię, że na zasiłce miałem dedykowany przewód, a on na to, że "mamy już winowajcę spalenia karty". Pytam się go więc jaka jest różnica... napięcie to samo, kształt ten sam, nawet na pudełku stoi, że do zasilania układów graficznych. On mi na to, że wcale napięcie nie jest to samo, a jak dają przejściówkę to po to żeby jej używać i dalej mi się upiera, że to wina podłączenia, trochę przycichł jak mu powiedziałem, że karta pada od kilku(nastu) dni, a zasiłkę mam od dwóch (choć wcale nie jestem pewien czy uwierzył). Tak czy inaczej kartę przyjął.

I tak przechodzimy do sedna sprawy, niezależnie od tego jaka była przyczyna awarii, czy jak już dostanę kartę z powrotem to powinienem spiąć ją przejściówką czy podpiąć kabelkiem z zasilacza? I czy gościu miał w jakimkolwiek stopniu rację, że takie podpięcie mogłoby uszkodzić kartę?

(Coś tam o komputerach wiem i gdyby nie rozmowa z gościem nie miałbym żadnych wątpliwości, że przewód z zasilacza lepszym jest i stabilniejszym rozwiązaniem, ale teraz to już sam nie wiem...)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie przejmuj się tym typkiem, to typowy przykład "sklepowego doradcy" zaprogramowanego na przemądrzałość i wciskanie klientom nieprawdy byle by nic nie robić (w tym wypadku nie przyjąć karty którą będzie musiał wysłać do serwisu)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jakieś pół roku temu kupiłem nową kartę graficzną. Jako, że mam starszą płytę główną z AGPx8 zmuszony byłem kupić GF 6800, ale to w zasadzie nie jest tematem mojego posta. Jakieś półtora tygodnia temu coś zaczęło się sypać... Komputer zawieszał się, albo w ogóle wyłączał mi się obraz, a przy próbie restartu PC-speaker informował o problemie z kartą graficzną (zanim zaskoczył i ruszył musiałem go restartować nieraz kilkanaście razy), ale ponieważ ogólnie komputer normalnie uruchamiał się i działał moje podejrzenie padło na zasilacz, albo na nieco bardziej trywialne przegrzewanie się blaszaka. Jako, że zasiłkę miałem zmienić już od dłuższego czasu (350 W codegenu jakby na to nie patrzeć to straszny szajs) popędziłem do sklepu i kupiłem 450 W be quiet-a, a do tego duży wentylator na boczny panel, żeby zrobić wszystko już tip top. Tym razem podpinając grafikę wykorzystałem wbudowany w zasilacz przewód PCIe zamiast przejściówki od karty (którą, co za chwilę będzie ważne dla całej opowieści zostawiłem przy codegenie).

Komp jak się łatwo domyśleć nadal fiksował więc wykręciłem grafikę, wrzuciłem poprzednią kartę (GF 4200Ti), żeby upewnić się, że winna nie jest płyta główna (naturalnie teraz działało). Następnego dnia zapakowałem jak się wydawało wszystko do pudełka i zawiozłem do sklepu. Miałem lekkie obawy czy nie będzie truł o dowód zakupu, który spryciarz wydrukował na światłoczułym papierze, a ja się połapałem, że coś jest nie tak jak już go nie było widać (choć naturalnie skaner i dobry program do obróbki obrazu pozwoliły mi go odzyskać). Na miejscu okazało się, że nie przywiozłem tej przejściówki, napomknąłem o zmianie zasilacza i o tym, że musiałem ją zostawić przy starym, i że dowiozę mu ją jeśli jest konieczna do przyjęcia do serwisu. Naturalnie do serwisu karty jeszcze nie przyjął, powiedział, że jak wszystko będzie to dopiero ją weźmie. No dobra jak mus, to mus następnego dnia zapakowałem już wszystko i pognałem znowu do kolesia.

Na miejscu gościu zapytał się mnie czym zasilałem kartę jeżeli przejściówka została przy starym zasilaczu (ale skubaniec pamiętliwy...). No to mu mówię, że na zasiłce miałem dedykowany przewód, a on na to, że "mamy już winowajcę spalenia karty". Pytam się go więc jaka jest różnica... napięcie to samo, kształt ten sam, nawet na pudełku stoi, że do zasilania układów graficznych. On mi na to, że wcale napięcie nie jest to samo, a jak dają przejściówkę to po to żeby jej używać i dalej mi się upiera, że to wina podłączenia, trochę przycichł jak mu powiedziałem, że karta pada od kilku(nastu) dni, a zasiłkę mam od dwóch (choć wcale nie jestem pewien czy uwierzył). Tak czy inaczej kartę przyjął.

I tak przechodzimy do sedna sprawy, niezależnie od tego jaka była przyczyna awarii, czy jak już dostanę kartę z powrotem to powinienem spiąć ją przejściówką czy podpiąć kabelkiem z zasilacza? I czy gościu miał w jakimkolwiek stopniu rację, że takie podpięcie mogłoby uszkodzić kartę?

(Coś tam o komputerach wiem i gdyby nie rozmowa z gościem nie miałbym żadnych wątpliwości, że przewód z zasilacza lepszym jest i stabilniejszym rozwiązaniem, ale teraz to już sam nie wiem...)

 

hmm przejsciówka + codi to według niego lepsze rozwiązanie od Be Quiet!? lol :rolleyes:

 

swoją drogą nie musiałeś się nic tłumaczyć poprostu oddajesz karte graficzną i zgłaszasz gwarancje do gwaranta, a nie reklamacje do sprzedawcy i tyle on (sprzedawca) ma tylko obowiązek karte odesłać do serwisu producenta i tyle a nie wciskać kit ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Stało się to co przewidywałem. Zawsze jak się reklamuje coś co jest "prawie popsute" tj. raz działa, a raz nie, nie są w stanie nic wykryć...

W każdym razie dostałem swoją kartę z powrotem. Wczoraj nawet działała bez zastrzeżeń, ale dzisiaj znów zaczęła stroić fochy, pogrzebałem coś w BIOS-ie i na razie działa, choć nie jestem przekonany czy nie jest to dziełem przypadku, a nie tej grzebaniny. Z resztą sam już nie jestem pewien co tak na prawdę nawala, karta, czy też może płyta główna, choć ta przez ostatnie dwa tygodnie spisywała się bez zarzutu...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Stało się to co przewidywałem. Zawsze jak się reklamuje coś co jest "prawie popsute" tj. raz działa, a raz nie, nie są w stanie nic wykryć...

W każdym razie dostałem swoją kartę z powrotem. Wczoraj nawet działała bez zastrzeżeń, ale dzisiaj znów zaczęła stroić fochy, pogrzebałem coś w BIOS-ie i na razie działa, choć nie jestem przekonany czy nie jest to dziełem przypadku, a nie tej grzebaniny. Z resztą sam już nie jestem pewien co tak na prawdę nawala, karta, czy też może płyta główna, choć ta przez ostatnie dwa tygodnie spisywała się bez zarzutu...

 

to może spróbuj bezpośrednio wysłać do gwaranta grafe (o ile mają serwis w PL ;))

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Teoretycznie gościu wysłał to sam do gwaranta (tak przynajmniej wynika z tego co mówił), więc chyba nic nie da, że się sam pofatyguję, z resztą powiedział, że jak problem będzie dalej się pojawiał, to żeby przywieźć mu całego kompa i wtedy sprawdzi się czy to oby na pewno karta graficzna... może jak zobaczy na własne oczy co mi się tu dzieje coś z tym zrobi ;).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

×
×
  • Dodaj nową pozycję...