Skocz do zawartości






Zdjęcie - - - - -

TOP 20 – najlepsze gry w jakie dane mi było zagrać cz. 4



Naszła mnie ochota na wznowienie cyklu TOP 20 i postanowiłem uderzyć z grubej rury. Dorastałem w erze Małysza, żyłem jego skokami tak jak żyła nimi cała Polska. Nic dziwnego, że w pewnym momencie postanowiłem sięgnąć po genialną w swojej prostocie, niesamowicie miodną grę o nic nie mówiącej mi nazwie DSJ. Nie przypuszczałem, że ta wyglądająca dość "specyficznie" produkcja sportowa aż tak mnie wciągnie.

Dołączona grafika


DSJ to oczywiście gra o skokach narciarskich, w której za pomocą myszki sterujemy naszym wirtualnym skoczkiem (bądź pikselami go przypominającymi - zależy od punktu widzenia). Gracz może rozgrywać sesje treningowe, pojedyncze zawody, Puchar Czterech Skoczni czy wreszcie cały sezon. Co chyba najważniejsze, nie musi grać sam. DSJ udostępniał przecudowny tryb hot seat, podobny do tego z Heroes'ów (pod względem miodności z gry). Zabawa z przyjaciółmi była czymś, co napędzało człowieka do trenowania w domowym zaciszu. Proste zależności dotyczące wybicia, pozycji i wiatru w praktyce wcale takie proste nie były. Oczekiwanie na swoją kolej było zawsze nerwowe, nigdy nie można było przewidzieć, na jakie warunki trafimy.

Dołączona grafika


Wyróżnić trzeba ilość oraz świetny design skoczni (o ile tak to można określić patrząc na pikselozę na ekranie monitora). Te różniły się progiem, rozmiarem. Przyznam, że mi najlepiej skakało się na tych małych, najlepiej 60 m, do tego na kilku średnich. Mamutów nie trawiłem, bo skoki na nich były zbyt mocno uzależnione od siły wiatru, nasze umiejętności liczyły się dużo mniej. Inna sprawa, że na skoczni 200 m+ łatwiej było poprawić błąd przy wybiciu, czego w przypadku małych i średnich skoczni zrobić się po prostu nie dało.

Do Deluxe Ski Jumping mam ogromny sentyment i z rozrzewnieniem wspominam długie godziny, podczas których biłem kolejne rekordy, ścigałem się z kumplami, wygrywałem sezon z przeciwnikami sterowanymi przez komputer. Szkoda trochę, że kolejne wersje już mnie tak do siebie nie przyciągnęły. Tym niemniej zawsze będę pamiętał o DSJ 2.1, który dał mi naprawdę masę zabawy. Zachęcam do przetestowania tej gry - co prawda bez DosBOX-a się raczej nie obejdzie, ale naprawdę warto się trochę pomęczyć, by uruchomić tę gierkę.